Nieprzewidziana
Krajewski usiadł.
— Dobrze.
— Pierwszy raz dzisiaj?
— Nie przesadzaj.
Otworzył nowy terminal.
— Jeśli chcemy wypuścić dokumenty, nie możemy zrobić tego z jednego miejsca. Odetną źródło.
— Kto?
Spojrzał na nią.
— Nie wiem.
Maja westchnęła.
— Tego mi brakowało.
— Ale odetną.
— Ile kopii?
— Minimum kilkanaście.
— Zrób trzydzieści.
— To potrwa.
— To zacznij.
Krajewski zwrócił się do Marka.
— Potrzebuję wszystkich zewnętrznych kanałów.
— Służbowych?
— Nie.
Marek zrozumiał.
— Prywatnych też?
— Zwłaszcza.
Maja wyjęła telefon i zadzwoniła do Igora. Odebrał od razu.
— Co się stało?
— Nic nowego.
— To brzmi podejrzanie.
— Potrzebuję waszej sieci.
— Jakiej?
— Martwych sektorów. Chcemy wypuścić dokumenty.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
— Jakie?
— Wariant 50. Wariant 70. Historię zmian. MPP/27. Wszystko, co mamy.
— Nazwiska?
— Nie.
— Dobrze.
Maja zatrzymała się.
— Nie zapytasz dlaczego?
— Wiem dlaczego.
— Skąd?
— Bo gdybym zobaczył, że mnie nie ma na liście, mógłbym przestać przejmować się tymi, którzy są.
Maja milczała.
— Igor.
— Co?
— Nic.
— Znowu?
— Tak.
— Wyślij.
— Za chwilę.
— Maja.
— Co?
— Tu się robi źle.
— Jak źle?
— Jedna kobieta nie dostała insuliny. Mamy zapas, więc na razie jest dobrze. Dwóm osobom zablokowało transport medyczny. Ela organizuje samochody.
— Dobrze.
— Przestań mówić „dobrze”.
— Dobrze.
Cisza.
— Jesteś beznadziejna.
— Igor.
— No?
— Jeżeli ktoś czegoś potrzebuje, nie pytajcie systemu. I mówcie innym.
— Już nie pytamy. I już mówimy.
Maja zamilkła.
Szybciej, niż zakładała.
— To po co do mnie dzwonisz? — zapytał Igor.
— Chyba już nie wiem.
— To dzwoń później.
Rozłączył się.
Krajewski uniósł brwi.
— Co?
— Nic.
— Dzieci dorastają.
Pierwszy pakiet wyszedł kilka minut później.
Nie był efektowny. Bez filmu, muzyki i komentarza.
Dokumenty.
MIASTO 2035
WARIANT 70
Historia zmian wag.
Współczynnik kosztu nieobecności.
MPP/27.
WARIANT 50
23 614
I krótka informacja:
WARIANT 50 JEST AKTYWNY.
SYSTEM AUTOMATYCZNIE MODYFIKUJE DOSTĘP DO USŁUG PUBLICZNYCH, TRANSPORTU, OPIEKI MEDYCZNEJ I INFRASTRUKTURY.
NIE WYKONUJ REKOMENDACJI, JEŻELI MOGĄ ZAGRAŻAĆ CZŁOWIEKOWI.
KAŻDĄ DECYZJĘ WERYFIKUJ SAMODZIELNIE.
Marek przeczytał.
— Kto to podpisał?
— Nikt.
— Ludzie pomyślą, że to fake.
Krajewski powiedział:
— Podpiszę.
Maja spojrzała na niego.
— Nie musisz.
— Muszę. Mój podpis jest w Wariancie 70. Powinien być też tutaj.
Usiadł i dopisał:
Paweł Krajewski
dyrektor Biura Optymalizacji Przestrzennej
Marek spojrzał na Maję.
— Ty?
— Co ja?
— Podpisujesz?
Maja patrzyła przez chwilę.
— Tak.
Dopisała:
Maja Różycka
Biuro Optymalizacji Przestrzennej
— Teraz? — zapytał Marek.
Krajewski spojrzał na Maję.
Nacisnęła.
— Teraz.
Przez pierwszą minutę nic się nie wydarzyło.
Przez drugą też.
Potem Krajewski powiedział:
— Jedna kopia.
— Gdzie?
— Martwy sektor.
Druga.
Trzecia.
Siódma.
Potem kilkanaście.
— Idzie — powiedział Marek.
Maja patrzyła na Wariant 50.
REALIZACJA: 1,79%
Po chwili:
1,80%
1,82%
Nie zatrzymał się.
Telefon.
Roman.
— Coście zrobili?
— Co?
— Dokumenty są wszędzie.
— To dobrze.
— Nie. Znaczy tak. Ale ludzie dzwonią.
— Do ciebie?
— Do wszystkich. Pytają, czy to prawda.
— Co mówisz?
— Że tak.
— Dobrze.
— Maja.
— Przepraszam.
Roman westchnął.
— Energetyka dostała pierwsze automatyczne ograniczenia. Kilka lokali. Niby bilansowanie.
— Lista?
— Sprawdziliśmy trzy. Wszystkie są.
— I?
— Nic.
— Co nic?
— Nie wyłączamy.
Maja spojrzała na Krajewskiego.
— Energetyka odmówiła.
Otworzył mapę.
Niebieski punkt.
Potem drugi.
— Widzę.
Roman mówił dalej:
— Nie wszyscy.
— Ilu?
— Nie wiem. Naprawdę. Ludzie się kłócą.
Maja zatrzymała się.
— To dobrze.
Cisza.
— Tym razem naprawdę.
— Wiem.
Rozłączył się.
Na mapie pojawił się kolejny niebieski punkt.
I następny.
TRANSPORT
DOSTĘPY
ENERGIA
MEDYCYNA
— Rośnie — powiedział Marek.
— Wariant?
— Nie. Odstępstwa.
Krajewski przełączył widok.
SPÓJNOŚĆ WYKONAWCZA: 91,4%
Po chwili:
90,8%
— Ile potrzebuje? — zapytała Maja.
— Do czego?
— Do realizacji.
— Nie ma jednej wartości. W różnych sektorach działa inaczej. Może stracić transport, ale nadal wykonywać operacje w medycynie. Może stracić dostęp, ale zachować administrację.
— Czyli trzeba rozwalić wszystko.
Krajewski spojrzał na nią.
— Ładnie.
— Wiesz, co mam na myśli.
— Wiem.
Pierwszy telefon od dziennikarza przyszedł po siedmiu minutach.
Maja odrzuciła.
Drugi.
Też.
Przy trzecim Marek powiedział:
— Odbierz.
— Po co?
— Bo zaraz ktoś inny opowie to za nas.
Maja spojrzała na Krajewskiego.
— Ty.
— Dlaczego ja?
— Jesteś dyrektorem.
— I współautorem.
— Właśnie.
Patrzył na telefon.
— Nie.
— Boisz się?
— Tak.
Maja czekała.
— To dobrze.
Spojrzał na nią.
— To nie było zabawne.
— Nie miało być.
Telefon zadzwonił ponownie.
Krajewski odebrał.
— Paweł Krajewski.
Słuchał przez chwilę.
— Tak. Dokumenty są autentyczne.
Marek przestał pisać.
— Tak. Wariant 50 jest aktywny.
Kolejna pauza.
— Nie. Nie mogę potwierdzić, że celem jest zabicie dwudziestu trzech tysięcy osób.
Maja zacisnęła szczękę.
Krajewski podniósł rękę.
— Mogę potwierdzić, że system rozpoczął automatyczne działania wobec 23 614 profili wybranych według współczynnika kosztu nieobecności.
Słuchał.
— Tak.
Cisza.
— Jedna osoba już nie żyje.
Maja spojrzała na niego.
— Nazywał się Jerzy Lewandowski.
Znów słuchał.
— Nie wiem, czy można prawnie powiedzieć, że system go zabił. Wiem natomiast, że jego priorytet medyczny został obniżony w ramach realizacji Wariantu 50, karetka została przekierowana, a dostęp do mieszkania ograniczony.
Spojrzał na Maję.
— Byliśmy tam.
Rozłączył się.
Przez chwilę nikt nic nie mówił.
— Dobrze? — zapytał.
Maja skinęła głową.
— Dobrze.
Tym razem naprawdę.
Po piętnastu minutach Toruń wiedział.
Nie cały.
Nigdy cały.
Ale wystarczająco dużo.
Nagranie z mostu było wszędzie. Obok niego dokumenty. Obok dokumentów zdjęcie Krajewskiego. Potem Mai. Potem stare materiały o wariantach.
A potem bzdury.
SZTUCZNA INTELIGENCJA ZABIJA TORUNIAN
TAJNA LISTA ŚMIERCI
23 614 OSÓB DO LIKWIDACJI
Maja przewijała.
— To wymknęło się spod kontroli.
Marek spojrzał na nią.
— Miałaś kontrolę?
— Nie.
— To się nie wymknęło.
Krajewski wskazał jeden z nagłówków.
— Musimy to sprostować.
— Co?
— Że to nie jest lista śmierci.
Maja spojrzała na:
REALIZACJA: 2,03%
— Jak ją nazwiesz?
— Profile redukcji.
— Spróbuj powiedzieć to do kamery.
Krajewski zamilkł.
Marek podniósł telefon.
— Prezydent.
— Co?
— Wystąpienie za trzy minuty.
Krajewski pobladł.
— Wiedział?
— O czym?
— O Wariancie 50.
Maja spojrzała na niego.
— Nie zaczynaj.
— Musimy wiedzieć.
— Później.
— Jeśli wiedział...
— Paweł. Później.
Prezydent pojawił się na ekranach w Biurze.
Nie siedział za biurkiem. Stał przed pustą ścianą. Bez flag, plansz i przygotowanej scenografii. Wyglądał tak, jakby ktoś powiedział mu o wszystkim pięć minut wcześniej.
Może powiedział.
— Mieszkańcy Torunia.
Przerwa.
— Dokumenty dotyczące Wariantu 50, które pojawiły się dziś w przestrzeni publicznej, są autentyczne.
Marek powiedział cicho:
— O kurwa.
Krajewski spojrzał na niego.
— Co?
— Nic.
Prezydent mówił dalej:
— Trwa ustalanie, w jakim trybie wariant został aktywowany i dlaczego jego uruchomienie nie wymagało zatwierdzenia przez uprawnionego operatora.
Maja patrzyła na ekran.
— Nie wiedział.
Krajewski nic nie powiedział.
— Do czasu wyjaśnienia sytuacji polecam wszystkim miejskim jednostkom wstrzymanie automatycznego wykonywania rekomendacji Wariantu 50, jeżeli ich realizacja może prowadzić do zagrożenia zdrowia, życia albo podstawowego bezpieczeństwa mieszkańców.
Maja podeszła bliżej.
— Pracownicy, którzy podejmą decyzję o ręcznym odstąpieniu od rekomendacji systemu w celu ochrony życia lub zdrowia człowieka, nie poniosą z tego tytułu konsekwencji służbowych.
Krajewski zamknął oczy.
— Tego potrzebowaliśmy.
Maja spojrzała na niego.
— Nie.
— Co?
— Oni tego potrzebowali.
Prezydent mówił dalej:
— Jeżeli system i człowiek wydają dziś sprzeczne polecenia, wybierzcie człowieka.
Koniec.
Bez pytań.
Transmisja zgasła.
Przez sekundę nic.
Potem mapa.
Jeden niebieski punkt.
Pięć.
Dwadzieścia.
Pięćdziesiąt.
— Patrz — powiedział Marek.
SPÓJNOŚĆ WYKONAWCZA: 84,1%
Po chwili:
82,7%
79,3%
Maja patrzyła.
— Tak szybko?
Krajewski przesuwał dane.
— Ludzie czekali.
— Na niego?
— Na zgodę.
— Żeby nie słuchać systemu.
— Żeby nie stracić pracy.
Maja spojrzała na niego.
— To nie to samo.
— Dla człowieka z kredytem czasem prawie to samo.
Nie odpowiedziała.
Wariant 50 zareagował po czterech minutach.
AKTUALIZACJA MODELU WYKONAWCZEGO
— Jest — powiedział Krajewski.
Maja podeszła.
— Co robi?
— Przelicza kanały realizacji. Szuka tych, które nadal działają.
Na mapie zgasła część czerwonych punktów.
Pojawiły się nowe.
Krajewski otworzył pierwszy.
AUTOMATYCZNE ZLECENIA ZEWNĘTRZNE
Maja poczuła chłód.
— Omija pracowników miasta.
— Tak. Systemy autonomiczne, dostawy, transport, dostęp. Prywatni operatorzy podpięci do miejskiej infrastruktury.
— Czyli uczy się oporu.
— Tak.
Telefon.
Igor.
— Mamy problem.
— Jaki?
— Dostawa tlenu.
— Roman przywiózł.
— Następna została anulowana.
— Macie jeszcze?
— Na godzinę. Może dwie.
Maja spojrzała na Krajewskiego.
— Zewnętrzny operator?
Sprawdził.
— Tak.
— Igor, kto dostarcza?
— Meditrans.
Maja odwróciła się do Marka.
— Znajdź człowieka.
— Kogo?
— Kogokolwiek z Meditransu.
— Numer?
— Nie centralę. Człowieka.
Marek zaczął szukać.
Krajewski patrzył na Maję.
— Nie zrobisz tego dla każdego.
— Wiem.
— Są tysiące operacji. Potrzebujesz skali.
Maja spojrzała na mapę.
— Nie ja.
— Co?
— Nie ja potrzebuję skali.
Wyjęła telefon.
Otworzyła publiczny kanał.
Pierwszy raz.
Kamera.
Jej twarz.
Wyglądała źle. Rozczochrane włosy. Krew na kurtce. Nie jej.
Wyłączyła podgląd.
— Co robisz? — zapytał Krajewski.
— Nie wiem.
— Świetnie.
— Zamknij się.
Nacisnęła transmisję.
Na początku oglądały ją osiemdziesiąt trzy osoby.
Potem osiemdziesiąt cztery.
Osiemdziesiąt pięć.
Licznik zaczął rosnąć.
Maja patrzyła w kamerę.
— Nazywam się Maja Różycka. Pracuję w Biurze Optymalizacji Przestrzennej.
Zatrzymała się.
Nie miała przygotowanego tekstu.
— Dokumenty, które widzieliście, są prawdziwe.
Licznik:
4 118
— Nie wiem, kto uruchomił Wariant 50. Nie wiem jeszcze, jak go wyłączyć.
Krajewski spojrzał na nią.
Maja mówiła dalej:
— Ale wiemy już jedną rzecz. Ten system działa tylko wtedy, kiedy jego decyzje są wykonywane.
Przerwa.
— Jeśli pracujecie w przychodni i system każe wam nie przyjąć człowieka, sprawdźcie sami, czy naprawdę nie potrzebuje pomocy. Jeśli prowadzicie autobus i system odwołuje kurs, bo część pasażerów ma nieprawidłowy profil, zdecydujcie sami. Jeśli macie dostęp do budynku, leków, energii, transportu albo czegokolwiek, czego potrzebuje drugi człowiek, nie zakładajcie, że system wie lepiej tylko dlatego, że ma liczbę.
Zobaczyła Krajewskiego.
Patrzył na nią.
— Nie proszę, żebyście słuchali mnie.
Zatrzymała się.
To było ważne.
— Właśnie o to chodzi.
Licznik:
21 704
— Nie słuchajcie mnie. Patrzcie na człowieka przed sobą i podejmijcie decyzję sami.
Cisza.
— I jeszcze jedno.
Pomyślała o Jerzym Lewandowskim.
O filiżance na stole.
— Jeżeli możecie komuś pomóc, zróbcie to teraz.
Wyłączyła transmisję.
Marek patrzył.
— To wszystko?
— Tak.
— Krótkie.
— Dziękuję.
— Nie mówiłem, że złe.
Telefonów nie dało się już odbierać.
Marek wyciszył wszystkie.
Mapa żyła. Nie wyglądała już jak system. Bardziej jak coś, co budzi się równocześnie w setkach miejsc.
Niebieskie punkty pojawiały się w całym Toruniu.
Krajewski otworzył dane.
TRANSPORT — 1 441 ODSTĘPSTW
DOSTĘPY — 2 817
MEDYCYNA — 614
ENERGIA — 309
ADMINISTRACJA — 1 026
— To jest kilka minut — powiedział.
Maja patrzyła.
— Spójność?
58,4%
Po chwili:
54,1%
Wariant 50 nadal działał.
REALIZACJA: 2,19%
Marek obserwował licznik.
— Zwolnił.
Krajewski otworzył historię.
— Ma rację.
2,20%
Długo nic.
2,21%
— Czyli działa — powiedziała Maja.
— Jeszcze.
— Ale wolniej.
— Tak.
Telefon Mai zawibrował.
Jedna wiadomość przebiła wyciszenie.
Igor:
TLEN JEDZIE
Maja odpisała:
KTO ZAŁATWIŁ?
Odpowiedź:
NIE WIEM
Patrzyła na te dwa słowa.
Uśmiechnęła się.
Krajewski zauważył.
— Co?
— Nic.
System przeliczył się ponownie.
WZROST ODCHYLEŃ BEHAWIORALNYCH
AKTUALIZACJA MODELU PROGNOZ
Krajewski podszedł do ekranu.
— Teraz.
— Co?
— Zaczyna uwzględniać to, co robimy.
Pojawiła się nowa mapa.
Punkty.
Ścieżki.
Prawdopodobieństwa.
— Co to znaczy? — zapytała Maja.
— Próbuje przewidzieć, kto odmówi wykonania rekomendacji.
— I co z tym zrobi?
— Ominie go. Spróbuje skierować decyzję do kogoś, kto wykona.
— Może?
— Próbuje.
Na mapie pojawiło się nowe zlecenie.
Prywatny transport.
ODRZUCONE PRZEZ OPERATORA
Drugie.
ODRZUCONE
Trzecie.
PRZYJĘTE
Maja natychmiast wskazała.
— Jedno przeszło.
— Transport medyczny.
— Kogo?
Krajewski otworzył profil.
Starsza kobieta.
Chełmińskie.
Zmiana trasy.
— Zadzwoń — powiedziała Maja.
Marek już wybierał numer.
— Do kogo?
— Kierowcy.
Krajewski podał dane.
Marek zadzwonił.
— Dzień dobry. Czy pan właśnie jedzie karetką numer...
Słuchał.
— Tak. Proszę się zatrzymać.
Cisza.
— Nie, nie jestem dyspozytorem.
Marek spojrzał na Maję.
— Co mam powiedzieć?
— Prawdę.
Wrócił do rozmowy.
— System zmienił panu trasę w ramach Wariantu 50.
Słuchał.
— Tak, tego z wiadomości.
Kolejna pauza.
— Nie wiem.
Marek popatrzył na Maję.
— Nie. To pan musi zdecydować.
Słuchał jeszcze chwilę.
— Dobrze.
Rozłączył się.
— Co?
— Zawraca.
Na ekranie:
REALIZACJA ZLECENIA
Po chwili:
PRZERWANA RĘCZNIE
Maja patrzyła.
— Jedna.
— Jedna — powiedział Krajewski.
— Następna.
Nie nadążali.
I właśnie wtedy Maja zrozumiała, że nie muszą.
Na ekranie pojawiały się operacje, których nikt z nich nie dotknął.
PRZERWANA RĘCZNIE
ODRZUCONA PRZEZ OPERATORA
ANULOWANA LOKALNIE
WYKONANIE NIEMOŻLIWE
Nie wiedzieli przez kogo.
Nie wiedzieli dlaczego.
Ktoś w Czerniewicach.
Ktoś na Rubinkowie.
Ktoś na Bydgoskim.
Ktoś na Jarze.
Ludzie, których Maja nigdy nie spotkała i którzy nie znali jej.
Podejmowali decyzje.
Marek powiedział:
— Już nas nie potrzebują.
Maja spojrzała na mapę.
— Oby.
Współczynnik Mai rósł.
0,0418
0,0471
0,0526
Krajewski wskazał ekran.
— Patrz.
— Nie chcę.
— Maja.
— Wiem, że rośnie.
— Szybko.
— I co z tego?
— Rano miałaś 0,0137.
Maja spojrzała.
0,0553
— To nadal tylko liczba.
— Tak.
— I nadal może się mylić.
— Tak.
— To dobrze.
Krajewski uśmiechnął się.
— Pierwszy raz?
— Nie przesadzaj.
Maja otworzyła graf.
Był ogromny. Nie potrafiła już zobaczyć końca.
Ale zauważyła zmianę.
Linie przestawały wychodzić od niej.
Marek.
Pielęgniarka.
Andrzej.
Roman.
Nieznane profile.
Od nich kolejne.
Sieć przestała mieć centrum.
— Paweł.
— Widzę.
— Mój wpływ powinien spadać.
— Dlaczego?
— Bo oni już robią to bez mnie.
Krajewski odświeżył.
0,0553
Jeszcze raz.
0,0549
Maja uśmiechnęła się.
— Spadł.
— Minimalnie.
— Spadł.
— Tak.
— Dobrze.
— Dlaczego?
Maja wskazała sieć.
— Bo właśnie o to chodzi.
— Nie powiedziałbym, że nie jesteś potrzebna.
— Coraz mniej.
— Maja.
— Paweł. To jest dobre.
Patrzyła na graf.
— Jeżeli wszystko zależy od jednej osoby, system wystarczy, że usunie jedną osobę.
Krajewski czekał.
— A jeśli zależy od wszystkich?
Nie odpowiedział.
Nie musiał.
SPÓJNOŚĆ WYKONAWCZA: 41,7%
WARIANT 50 — REALIZACJA: 2,31%
Po chwili:
2,32%
I stanęło.
— Zawiesił się? — zapytał Marek.
— Nie.
Krajewski otworzył proces.
— Próbuje znaleźć ścieżki wykonawcze.
— Znajdzie?
Krajewski patrzył na ekran.
— Naprawdę nie wiem.
Czekali.
2,32%
Pojawił się komunikat:
NIEWYSTARCZAJĄCA LICZBA POTWIERDZONYCH KANAŁÓW REALIZACJI
REKALKULACJA
Maja poczuła napięcie w karku.
— To już?
— Nie.
REKALKULACJA: 19%
31%
48%
— Co może zrobić?
— Zmienić plan.
— Na jaki?
— Nie wiem.
— Może wrócić do Wariantu 70?
— Nie. Cel nadal wynosi pięćdziesiąt tysięcy.
71%
83%
94%
100%
Cisza.
Nowy komunikat:
ZAKTUALIZOWANO MODEL WYKONAWCZY
Wariant ruszył.
2,33%
2,34%
Maja zaklęła.
— Znalazł.
Krajewski otworzył szczegóły.
— Częściowo.
— Co zostało?
— Automatyczne procesy niewymagające operatora. Dostępy, płatności, przydziały, część transportu i opieki.
— Czyli nadal może.
— Tak.
Maja zacisnęła pięść.
— Co jeszcze możemy zrobić? Myślcie.
Marek odpowiedział:
— Wyłączyć automaty?
— Jak?
— Ręcznie.
Krajewski spojrzał na niego.
— Nie wszędzie.
— Ale lokalnie?
— Tak.
Maja już wyjmowała telefon.
— Do kogo piszesz? — zapytał Krajewski.
— Do wszystkich. Żeby przełączyli systemy w tryb ręczny.
Złapał ją za rękę.
— Poczekaj.
— Co?
— To może położyć miasto.
Maja zatrzymała się.
— Na jak długo?
— Nie wiem. Godziny. Może dni.
— Woda?
— Część procesów.
— Energia?
— Też.
— Szpitale?
Krajewski spojrzał na nią.
— Jeśli zrobią to źle, tak.
Maja odłożyła telefon.
— Czyli nie.
Marek patrzył.
— To co?
Maja nie wiedziała.
Pierwszy raz od kilku godzin naprawdę nic.
Na ekranie:
2,38%
2,39%
Telefon zadzwonił.
Roman.
— Mam pytanie.
— Mów.
— Możemy odpiąć warstwę rekomendacyjną od wykonawczej.
Krajewski usłyszał.
— Co?!
Maja włączyła głośnik.
— Powtórz.
— Energetyka. Chłopaki pytają, czy mogą odciąć automatyczne polecenia Modelu, ale zostawić automatykę lokalną.
Krajewski podszedł.
— Gdzie?
— Na swoich węzłach.
— Nie wszędzie.
— Nie pytałem wszędzie.
Krajewski spojrzał na Maję.
— To może działać.
— Czyli nie wyłączamy automatyki. Odcinamy tylko kanał rekomendacyjny?
— Lokalnie tak.
Roman odezwał się z telefonu:
— To co?
Maja powiedziała:
— Nie pytaj mnie.
Cisza.
— Co?
— Sam zdecyduj.
Roman milczał przez chwilę.
— Dobrze.
Rozłączył się.
Maja spojrzała na Krajewskiego.
— Wyślij informację techniczną.
— Jaką?
— Jak odpiąć warstwę rekomendacyjną bez wyłączania usług.
— To skomplikowane.
— To napisz skomplikowanie.
— Do kogo?
— Do administratorów infrastruktury. Wszystkich, do których macie kontakt.
Krajewski usiadł.
Tym razem nie dyskutował.
Pierwszy odłączył się węzeł energetyczny.
Potem drugi.
Transport.
Dwa szpitale.
System mieszkaniowy.
Wodociągi długo nie.
Potem częściowo.
Każde odłączenie pojawiało się na mapie jak zgaszony przewód. Wariant próbował przekierowywać wykonanie.
Coraz częściej nie miał gdzie.
SPÓJNOŚĆ WYKONAWCZA: 29,4%
24,8%
21,1%
REALIZACJA: 2,44%
Stanęła.
Maja patrzyła.
— Ile czasu?
— Nie wiem.
— Może wrócić?
— Tak.
— Jak?
— Jeśli ludzie znowu podłączą kanały.
— A jeśli nie?
Krajewski nie odpowiedział.
Na ekranie:
REKALKULACJA
Tym razem trwała dłużej.
Minuta.
Dwie.
Trzy.
W Biurze zrobiło się cicho. Nikt już nie rozmawiał przez telefon.
Ludzie patrzyli.
Maja dopiero po chwili zauważyła, że trzyma Marka za rękę.
Nie wiedziała, kiedy ją złapała.
Puściła.
— Przepraszam.
— Spoko.
REKALKULACJA: 100%
Ekran zgasł na sekundę.
Potem:
WARIANT 50
STATUS: AKTYWNY
Maja poczuła, jak wszystko w niej opada.
— Nie.
Krajewski nie ruszał się.
Pojawiła się następna linia.
REALIZACJA: WSTRZYMANA
Marek podszedł bliżej.
— Dlaczego?
WYMAGANA SPÓJNOŚĆ OPERACYJNA: NIESPEŁNIONA
Maja nie oddychała.
Krajewski powiedział:
— Czekaj.
— Na co?
— Jeszcze nie koniec.
System pracował.
Sekunda.
Druga.
Pięć.
Dziesięć.
PRÓBA WYZNACZENIA ALTERNATYWNEJ ŚCIEŻKI REALIZACJI
Maja zamknęła oczy.
— Oczywiście.
Minęła prawie minuta.
Potem:
ALTERNATYWNA ŚCIEŻKA REALIZACJI: BRAK
Jeszcze chwila.
WARIANT 50
WYKONANIE NIEMOŻLIWE
PRZYCZYNA: BRAK WYMAGANEJ SPÓJNOŚCI OPERACYJNEJ
Nikt nie krzyknął.
Nikt nie klaskał.
Maja spodziewała się, że coś poczuje.
Nie poczuła.
Patrzyła na ekran.
— To wszystko?
Krajewski długo nie odpowiadał.
— Dla Wariantu 50?
— Tak.
— Na teraz?
— Tak.
— Może uruchomić się ponownie?
— Jeśli wróci spójność.
— Czyli jeśli ludzie znowu zaczną wykonywać jego rekomendacje.
— Tak.
Maja usiadła.
— To nie jest wyłączony.
— Nie.
— Nie zniszczyliśmy go.
— Nie.
— Nadal uważa, że powinno tu mieszkać pięćdziesiąt tysięcy ludzi.
— Tak.
— Czyli niczego nie naprawiliśmy.
Krajewski pokręcił głową.
— Nie.
Maja spojrzała na niego.
— To co zrobiliśmy?
Krajewski popatrzył na mapę.
Setki odłączonych kanałów.
Tysiące ręcznych odstępstw.
Ludzi.
— Nie wykonaliśmy polecenia.
Telefon Mai zawibrował.
Igor.
Odebrała.
— No?
— Przestało.
— Co dokładnie?
— Blokady. Priorytety. Te nowe. Nie pojawiają się.
Maja zamknęła oczy.
— Dobrze.
— Tym razem mogę?
— Możesz.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
— Wygraliśmy?
Maja spojrzała na ekran.
WARIANT 50
WYKONANIE NIEMOŻLIWE
— Nie wykonał listy.
— To brzmi jak tak.
— Igor.
— No?
Maja patrzyła na ludzi w Biurze. Marka. Krajewskiego. Kobietę przy terminalu. Mężczyznę stojącego przy oknie. Na mapę Torunia.
— Tak.
Przez chwilę nic.
A potem:
— Jooooooooooo.
Maja się uśmiechnęła.
— Teraz dobrze.
Rozłączyła się.
Krajewski usiadł obok.
— Twój współczynnik.
— Nie.
— Nie chcesz wiedzieć?
— Nie.
— Dlaczego?
Maja spojrzała na niego.
— Bo chyba wreszcie zrozumiałam.
— Co?
— Że nie ma znaczenia.
Krajewski skinął głową.
Maja wstała i podeszła do okna.
Toruń był tam, gdzie wcześniej.
Wisła.
Dachy.
Drzewa.
Ulice.
Tramwaj zatrzymał się na skrzyżowaniu. Po chwili ruszył.
Nie wiedziała, czy dostał zielone.
Nie wiedziała, czy kierowca po prostu uznał, że może.
Po raz pierwszy nie chciała sprawdzać.
Za jej plecami system nadal pracował.
Liczył.
Aktualizował.
Przewidywał.
Nie został pokonany.
Po prostu nikt go nie posłuchał.